• Masz pytania?
  • 669 550 088
  • kontakt@ewelinabrzostowska.com

Kiedy milczenie nie jest złotem?

Ostatnio na moim fanpage pojawił się wątek milczenia, który wywołał dyskusję dotyczącą jego konsekwencji. Zwolennicy tej strategii argumentują, że dzięki uciekaniu się do milczenia nie ranią swoich bliskich poprzez agresywne zachowania takie jak krzyk, groźby czy wyzwiska. Niewątpliwie jest to szlachetna intencja niechęci skrzywdzenia bliskiej osoby. Jednak jak większość zjawisk, każda ma swoje dobre i złe strony. Podobnie jest z milczeniem. Dlatego rozwinę ten temat i powiem, kiedy milczenie jest złotem, a kiedy już niekoniecznie.

Kiedy milczenie jest złotem?

Zdarzają się sytuacje, że się wycofujemy z powodu poczucia zranienia lub obrażenia albo niepewności i zmartwienia. Takie sytuacje mają miejsce zwykle, kiedy emocje biorą górę i mogliśmy powiedzieć lub usłyszeć za dużo. Taka chwila przerwy pozwala ochłonąć, zebrać myśli oraz odzyskać równowagę. Dzięki temu można powstrzymać eskalację konfliktu. Spełnia to wówczas pozytywną funkcję, jednak pod jednym warunkiem. Warunkiem tym jest emocjonalna dostępność dla partnera, kiedy ten ochłonie i potrzebuje się zbliżyć i/lub ewentualnie kontynuować rozmowę w innym już tonie. W innym wypadku wycofanie i milczenie stają się toksyczne, szczególnie gdy staje się nawykowe.

Co się kryje za milczeniem?

Badania naukowe pokazują, że w 85% przypadków to mężczyźni mają większą skłonność do odgradzania się murem milczenia. Być może jest to spowodowane tym, że mężczyźni odczuwają silniejszy lęk przed emocjami. Ponieważ nie do końca je rozumieją to wolą ich unikać.

Partnerzy, którzy zamykają się w sobie często czują się po prostu bezradni. Najczęściej jest to odpowiedź na krytykę oraz atak na ich osobę. Taka napaść potrafi bardzo przytłoczyć osobę, która jest jej adresatem. Wywołuje tak wielki strach i ból, że nie pozostaje nic innego jak ucieczka. Wówczas partner zastyga w bezruchu i popada w odrętwienie tym samym odcinając się od własnych emocji.

Do czego prowadzi wycofanie i milczenie?

Niestety, pomimo że czasami za milczeniem kryją się dobre intencje np. aby nie zranić drugiej osoby to zachowanie to niesie za sobą pewne ryzyko. A już szczególnie, gdy należy stałego repertuaru zachowań. Dlaczego? Otóż partner, który milczy staje się emocjonalnie niedostępny dla swojej partnerki. Staje się niczym kamień – spokojny, milczący i bez dostępu. Wówczas potrzeba więzi i bezpieczeństwa jest poważnie zagrożona.  Widoczny jest brak zaangażowania i zobojętnienie. Partnerka czuje się zaniepokojona, opuszczona i zaczyna protestować domagając się jeszcze bardziej uwagi. Wywiązuje się konflikt (w postaci furii lub rozpaczy) spowodowany emocjonalnym załamaniem na skutek poczucia osamotnienia i porzucenia. W takiej sytuacji nie sposób zapobiec poczuciu izolacji obojga partnerów. Nie ma bowiem bezpiecznej więzi, na której można by się oprzeć. Jest to poważny problem prowadzący do śmierci miłosnej relacji…

Jak zburzyć mur milczenia?

Kiedy wytworzy się toksyczny wzorzec relacji polegający na tym, że jedna osoba atakuje, podczas gdy druga się zamyka w sobie wówczas nie pozostaje nic innego jak go zmienić. Przede wszystkim w pierwszej kolejności należy zdać sobie sprawę z obecności owego wzorca. Następnie warto zastanowić się z czego on wynika. Czy od początku związku tak było? Jeśli nie to w którym momencie się wykształcił. Należy również porozmawiać o tym z partnerem/partnerką. Oczywiście nie w trakcie konfliktu, ale kiedy oboje jesteście w miarę spokojni i opanowani. Z pomocą przyjść może także list, który może stanowić wstęp do dalszej rozmowy. Można zapytać partnera co odczuwa, kiedy milczy i pozostaje niedostępny. Można też powiedzieć, jak to wpływa na Ciebie, co Ty wówczas czujesz. Oczywiście wymaga to nie lada odwagi, aby być autentycznym i się odsłonić. Jest to jednak jedyna słuszna droga do emocjonalnej bliskości i wzmocnienia wzajemnej więzi.

Z życia wzięte

Aby Cię zachęcić opowiem Ci historię z mojego życia, która miała miejsce jakieś 5 lat temu.

Pewnego wieczoru pokłóciłam się z mężem (nie pamiętam już o co). Skończyło się na tym, że nie mogliśmy się dogadać i byliśmy obrażeni na siebie. Kiedy było już późno i leżałam obok niego w łóżku czułam się bardzo samotna. Odczuwałam ogromny niepokój, a brzuch miałam ściśnięty. Nie mogłam zasnąć. Myślałam, że tylko mi jest tak źle, ponieważ mój mąż nie okazywał żadnych uczuć.  Wtedy zaryzykowałam i powiedziałam jak bardzo jest mi źle. On powiedział, że również jest mu z tym ciężko oraz czuje się niespokojny i opuszczony. Poczułam ogromną ulgę. Zawarliśmy układ, który funkcjonuje do dziś. Dogadaliśmy się, że w przypadku kiedy znów pojawi się taka sytuacja, on jako pierwszy wyciągnie rękę do zgody, w zamian ja muszę przyjąć ten gest (lęk przed odrzuceniem jest najczęstszą przyczyną z powodu której nie wyciągamy ręki do zgody) . Ta umowa daje nam obojgu poczucie bezpieczeństwa, pomimo, że sytuacje takie zdarzają się bardzo rzadko.

Mam nadzieję, że teraz masz dość odwagi aby zaryzykować. Daj znać o efektach

Comments

  • Anita
    7 września 2017

    Zgadzam się czasem milczenie popłaca, trzeba znaleźć balans

    • Ewelina Brzostowska
      7 września 2017

      Jak we wszystkim znalezienie równowagi jest najlepsze 🙂

  • Tez bardzo nie lubię takich sytuacji. Raczej nie kłócimy się z mężem, ale jak czasem mamy jakieś nieporozumienie, to staramy sie od razu na bieząco je wyjaśniać.

    • Ewelina Brzostowska
      7 września 2017

      To bardzo dobrze, dzięki temu nieporozumienia nie “kiełkują” 🙂

  • Kasia
    7 września 2017

    Dla mnie milczenie jest toksyczne.’ie potrafię choć czasem byłoby to lepsze by nie powiedzieć za dużo

    • Ewelina Brzostowska
      7 września 2017

      Jak we wszystkim i w tym przypadku należy znaleźć złoty środek, powodzenia!

  • Adriana
    8 września 2017

    Czasami milczenie pomaga uspokoić sytuację, ale nie można go nadużywać. Zdecydowanie lepiej rozmawiać.

    • Ewelina Brzostowska
      8 września 2017

      Dokładnie 🙂

  • Magda M. blog
    9 września 2017

    Oj u nas często mam odczucie, że milczenie nie jest złotem… Tylko żadnymi sposobami swojego męża nie mogę skłonić do bardziej emocjonalnych rozmów.

  • Aneta
    9 września 2017

    Ja należę do osób, które potrafią się obrazić na amen i milczeć… max 2 godziny 😀 potem emocje stygną (właśnie czas jest do tego potrzebny), ja sobie w głowie układam i bez obawy o odrzucenie na spokojnie przegaduję sprawę. Natomiast nawet przy najgrubszej akcji i w największych emocjach mimo wszystko staram się nie powiedzieć za dużo, bo potem trudno wyjaśnić, że wcale tak nie myślę. Tu wolę milczeć 😉

  • Ula z prostoofinansach
    9 września 2017

    Bardzo mądry układ, dla waszego dobra psychicznego, zdrowego związku. Ani milczenie, ani ciągłe kłótnie niczego nie rozwiążą. Choć myślę, że kłótnie są mimo wszystko lepsze niż nic nie mówienie…

  • Marta
    11 września 2017

    Myślę, że milczenie prowadzi do większych komplikacji niż mówienie o tym co nam się nie podoba albo czego chcemy. Kiedy milczymy to narażamy się na rozczarowania, wyobrażając sobie, że ktoś się domyśli o co nam chodzi.

    • Ewelina Brzostowska
      12 września 2017

      Jak słusznie zauważyłaś licząc na to, że inni się domyślą o co nam chodzi skazujemy się na rozczarowanie.

  • Pamela
    11 września 2017

    Przyznam szczerze, że mnie szlag trafia, gdy mój chłopak właśnie odgradza się murem milczenia. Bardzo ciekawy temat

    • Ewelina Brzostowska
      12 września 2017

      Jest to trudne doświadczenie, bo partner jest wówczas dla nas niedostępny emocjonalnie i czujemy się opuszczone.

  • Monika, zresetowani.pl
    11 września 2017

    Jakże prawdziwy jest ten tekst. Świetnie napisane! U nas też panuje zasada, że jeśli się pokłócimy, to nie kończymy dnia bez powiedzenia sobie co czujemy. To oczyszcza atmosferę 🙂

    • Ewelina Brzostowska
      12 września 2017

      Dobre postanowienie 🙂

  • Iwona
    11 września 2017

    W Biblii sa takie słowa :”Niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem” – czyli wszystko należy rozwiązać do zachodu słońca, przed pójściem spać, po naszemu 🙂 I to działa! :))

    • Ewelina Brzostowska
      12 września 2017

      Dziękuję, że podzieliłaś się wersetem biblijnym. Sama również lubię odwoływać się do mądrości biblijnych 🙂

  • Marzena WM
    11 września 2017

    Oczywiście, że nie zawsze milczenie jest złotem to po pierwsze, a po drugie wyciąganie pierwszemu ręki na zgodę czy odezwanie się pierwszemu na zgodę to duży problem dla ludzi.

    • Ewelina Brzostowska
      12 września 2017

      To prawda.

  • Basia
    11 września 2017

    Poruszyłaś bardzo ważny temat. Ja od zawsze, w każdej relacji, “walczę” o to, żeby mówić, mówić i mówić. Domyślać można się wielu rzeczy, ale niekoniecznie tych samych, o których myśli druga strona. Czasem trzeba pomilczeć, ale ta cisza po kłótni, przeważnie niszczy i osłabia związek. Czasem zobojętnia, bo takie ‘milczenie na fochu’ bywa z czasem toksyczne. A prawdziwą relacje można zbudować tylko na autentyczności.

    • Ewelina Brzostowska
      12 września 2017

      Podoba mi się Twoje podsumowanie, pod którym się podpisuję 🙂

  • Bardzo mi się podoba Twój osobisty przykład na zburzenie muru milczenia. Poruszył mnie. Trudno wyobrazić sobie sytuację, kiedy jedno nie wyciąga ręki do drugiego, a jednak wielu ludzi popada w taką pułapkę. Z powodu ambicji, zaciętości, dumy, ego, głupoty?

    • Ewelina Brzostowska
      12 września 2017

      Uważam podobnie, niepotrzebnie ludzie skazują się na cierpienie z powodu tych rzeczy, które napisałaś.

  • Karolina
    12 września 2017

    Słyszałam także, że milczenie może być formą psychicznego znęcania się nad kimś 😛

    • Ewelina Brzostowska
      12 września 2017

      Tak, może być to forma karania drugiej osoby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *