Chaos w głowie, czyli niechciane myśli

Do tego wpisu zainspirowało mnie kilka ostatnich rozmów, jakie miałam przyjemność prowadzić z moją klientką coachingową oraz dwiema bliskimi mi osobami. Każda z nich wspomniała o tym jak chaos w głowie, a konkretnie kołowrotek myśli utrudnia codzienne funkcjonowanie, realizację założonych planów i celów, a wręcz przyczynia się do odczuwania nieprzyjemnych emocji i doświadczania stresu.

Te rozmowy uzmysłowiły mi, że sama jeszcze do niedawna miałam problem z natrętnymi myślami, które zaburzały mój wewnętrzny spokój. W moim przypadku były to dwojakiego rodzaju sytuacje i właśnie do nich zamierzam się odnieść pokazując jednocześnie jak udało mi się nad nimi zapanować.

Realizacja planów i celów

Wielokrotnie powtarzam, że ostatnią rzeczą, na którą mogę narzekać to brak pomysłów. Ktoś może pomyśleć, że to spory zasób. Jednak zapewniam Was, że nie zawsze tak jest. Otóż kiedy przez moją głowę przebiegają miliony myśli, tak że nie wiem w którym kierunku mam podążać to pojawia się trudność. Nie kończyłam jednej rzeczy, a już miałam w planach kolejne. W pewnym momencie zaczęło mnie to po prostu męczyć. Przestałam też sobie ufać, czy w ogóle kiedykolwiek coś osiągnę, skoro ciągle zbaczam z obranego kursu.

Pomimo, że cele jakie sobie stawiałam były konkretne, realne, terminowe oraz ambitne to nie realizowałam ich. Dlaczego? Otóż były zbyt duże i przytłaczające. Gdy tylko zaczynałam o nich myśleć to zalewała mnie lawina myśli, z którą nie wiedziałam co mam zrobić. Do tego pojawiały się nowe możliwości, o których uwielbiałam rozmawiać, ale niekoniecznie je realizować. A ponieważ przeważnie jak coś nie daje mi spokoju to drążę temat, aby go lepiej zrozumieć i szukam rozwiązań, to i tak było w tym przypadku.

Ważne pytania i rozwiązanie

Pierwsza rzecz, która mi pomogła to było zadanie sobie pytania „Po co to robię?”, „Co chcę osiągnąć realizując jakieś zadanie, projekt?” oraz „Dlaczego to jest dla mnie ważne?” A także „Po czym poznam, że osiągnęłam cel? Wszystko po to, aby zwiększyć świadomość tego co robię. Czasami okazywało się, że jakaś rzecz, do której dążyłam nie była dla mnie wcale ważna., dlatego jej nie realizowałam.

Krokiem milowym okazało się rozkładanie dużego celu/projektu na małe konkretne działania. Przystępując do tego typu zadań wpierw sporządzam listę rzeczy, które powinnam wykonać, aby zrealizować duże zadanie. Czasami sporządzam mapy myśli (są bardziej obrazowe). Wówczas biorę kartkę i wypisuję wszystko co należy wykonać, aby zakończyć dane zadanie/projekt. Następnie układam działania w logistycznej kolejności, kierując się tym co jest priorytetem i należy wykonać w pierwszej kolejności. Potem zostaje już tylko realizacja zaplanowanych działań krok po kroku. Te kroczki są bardzo małe, ale dzięki temu każdego dnia udaje mi się zrealizować chociaż jeden z nich. Dzięki temu mam ciągłe poczucie, że jestem coraz bliżej sukcesu, a to mnie motywuje. Dodatkowo pozwala nam to lepiej przewidzieć, ile czasu będzie potrzebne, aby dokończyć dany projekt/zadanie. I tak gdy np. mam wolną godzinkę w ciągu dnia lub nawet mniej to realizuję jakiś mały element dużego planu.

Poza tym uważam, że warto zapisywać sobie wszystkie pomysły, które przychodzą nam do głowy, żeby móc następnie spojrzeć na nie po pewnym czasie, czy wciąż wydają nam się atrakcyjne i mamy chęć i gotowość do wdrażania ich w życie. Takie poukładanie sobie wszystkiego na kartce bardzo porządkuje nasze myśli, pomysły, a duże przedsięwzięcia przestają nas przytłaczać.

Zamartwianie się

Tak naprawdę to, że martwimy się pokazuje nasze człowieczeństwo i wrażliwość oraz to, że nie jesteśmy obojętni na pewne sprawy. Jednocześnie zamartwianie odbiera nam radość życia i powoduje duży dyskomfort powodując, że nierzadko uciekamy do niekonstruktywnych strategii radzenia sobie z nieprzyjemnymi odczuciami. Taki stan może pojawić się, gdy bierzemy coś zbyt do siebie, np. czyjeś słowa, opinie, zachowanie itp. Nie wiem jak Wy, ale mi się zdarza (na szczęście coraz rzadziej), że za bardzo przejmuję się tym co inni powiedzą. Jeszcze jakiś czas temu nakręcałam się dodatkowo własnymi myślami, co pogłębiało wewnętrzny chaos w glowie. Przypomina mi się jedna sytuacja z niedalekiej przyszłości, kiedy tak bardzo weszłam w wir destrukcyjnych myśli, że aż poczułam uczucie paniki w klatce piersiowej. I wówczas powiedziałam „STOP, przecież to są tylko moje myśli, nic więcej, to nie jest prawda oczywista”. I wiesz co niepokój prysł jak bańka mydlana. Byłam niezwykle zdumiona łatwością, a jednocześnie skutecznością zastosowanej techniki.

Uważność bycia tu i teraz

Od jakiegoś czasu interesuję się uważnością, czyli skupieniu się na chwili obecnej. W podejściu tym sporo mówi się o obserwacji samego siebie, swoich myśli/przekonań i emocji, z jednoczesnym dystansowaniem się do tych stanów. W moim przypadku z dużym powodzeniem to się sprawdza. W innej sytuacji odczuwałam niepokój, który trwał kilka godzin i czułam go intensywnie w brzuchu. I znów przypomniałam sobie o tej technice. Wówczas zauważyłam to uczucie, gdzie się lokalizuje, zaakceptowałam je, a następnie pomyślałam, że „ten niepokój to nie jestem ja, że nie muszę nim być”. I wiesz co… znów niepokój prysł w mgnieniu oka. Nie mówię, że ta technika działa zawsze i wszędzie oraz na każdego, zachęcam jednak spróbować. Być może będziesz potrzebował/ła kilku prób, żeby doświadczyć pozytywnych efektów. Ja zauważyłam, że u mnie najlepiej sprawdza się w przypadku niepokoju i lęku, mniej w przypadku złości. W przypadku złości bardziej działa u mnie wspierający dialog wewnętrzny, ale o tym innym razem😊

Praktyczne techniki do zastosowania

  1. W chwili mentalnego chaosu weź kartkę i zapisuj wszystkie myśli, które się pojawiają – w ten sposób rozwiniesz umiejętność zauważania i rozpoznawania własnych myśli. Jest pierwszy krok do zapanowania nad nimi.
  2. Następnie pozwól myślom swobodnie przepływać przez umysł, nie oceniaj ich, czy są dobre czy złe.
  3. Kolejny krok to dystansowanie się do myśli. Chodzi o to, aby nie wiązać się z nimi. Możesz pomyśleć, że „myślę sobie, że jestem…”, „Mam taką myśl, że …”. Dostrzegasz różnicę? Przeważnie traktujemy nasze myśli jako prawdy uniwersalne, jednocześnie skazując się na dyskomfort lun nawet cierpienie. Dlatego nie pozwól, aby destrukcyjne myśli zawładnęły Tobą.

A Ty jak często miewasz chaos w głowie? Co się najlepiej u Ciebie sprawdza? Podziel się swoimi wnioskami w komentarzu.

7 Comments

  1. Odniosłam ten tekst do mojego blogowania. Faktycznie potrafię się tak zapętlić w swojej panice, że coś zrobię nie tak, że na coś będzie za późno, że jestem do niczego itd., że pojawia się strach!
    Wszyscy trąbią o tym podzieleniu na mniejsze cele, u mnie ani większe, ani mniejsze nie działa. Mam wrażenie, że wszystko robię chaotycznie :/

    1. Był okres, że miałam podobnie. To co mi pomogło to opracowanie strategii publikacji oraz planu konkretnych wpisów 🙂

  2. Miewam chaos w glowie. Szczególnie kiedy zalewają mnie pomysły. Chciałabym już teraz wszystkie:)

    1. Doskonale znam to uczucie 🙂

  3. Mi bardzo pomaga uwazność i bycie tu i teraz. Dzięki temu mogę zapanować nad chaosem i wszystko poukładać.

    1. Tak to jest bardzo ważna umiejętność koncentrowania się na chwili obecnej

  4. Czyli u Ciebie też to działa, cieszę się

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *