Kiedy zaczęłam zgłębiać temat relacji i komunikacji interpersonalnej moją uwagę przykuł temat udzielania rad. Zauważyłam, że jest to coś co najczęściej oferujemy innym w przypadku, kiedy ktoś mówi o swoich problemach. Jednocześnie sami nie lubimy, kiedy je dostajemy od innych. O tym jak na własnej skórze przekonałam się do czego prowadzi „narzucanie się” z doradzaniem przeczytasz na końcu tego artykułu.

Kiedy udzielamy rad?

Dawanie rad jest pułapką, w którą najczęściej wpadamy, kiedy ktoś nam bliski mówi o swoich problemach. Mając najczęściej dobre intencje chcemy pomóc jak najszybciej rozwiązać problem. Pragniemy, aby bliska nam osoba odzyskała spokój i miała lepszy nastrój. Wówczas wchodzimy w rolę „ratownika”, zwłaszcza że rozwiązanie wydaje nam się oczywiste. Czasami bywa też tak, że widząc, jak cierpi ktoś bliski czujemy się w jakiś sposób odpowiedzialni za ten stan. Wówczas chcąc zrzucić z siebie to uczucie próbujemy poprzez doradzanie jak najszybciej pozbyć się problemu.

Dlaczego doradzanie jest pułapką?

Pomimo dobrych chęci, doradzanie stanowi obrazę dla inteligencji drugiej osoby. Wynika ono z braku zaufania, że osoba, która mierzy się z problemem potrafi zrozumieć i samodzielnie go rozwiązać. Jak to ujął Norman Kagan: „W istocie, mówimy do kogoś pośrednio: Robisz wielkie halo z problemu, którego rozwiązanie jest dla mnie oczywiste od razu – ale jesteś głupi”.

Inna kwestią związaną z dawaniem rad jest to, że najczęściej jako osoba z boku nie dostrzegamy wszystkich konsekwencji danego problemu. Dzieje się tak, z tego powodu, że jako kiedy ktoś dzieli się z nami swoimi troskami pokazuje jedynie „wierzchołek góry lodowej”. Doradca nie zdaje sobie sprawy z całej złożoności sytuacji. Nie jest świadomy uczuć jakie generuje i innych czynników, które są ukryte pod powierzchnią.

Trafnie to ujął Dag Hammarskjold, dyplomata szwedzki: „Nie znał pytania, więc łatwo było dawać odpowiedzi”.

Co zamiast rad?

No dobrze, skoro dawanie rad nie jest takie dobre jak się wydaje to co zamiast tego? Przede wszystkim należy pamiętać, że nie zawsze rady są złe. Przecież często korzystamy z usług doradców i ekspertów. Może się też zdarzyć, że rozmawiamy z osobą, która ma po prostu od nas większe doświadczenie w danej dziedzinie. Wówczas rada od takiej osoby może okazać się pomocna. Ponadto jako osoba z boku mamy dystans i widzimy więcej niż osoba, która tkwi „po uszy” w danej sytuacji. Biorąc to wszystko pod uwagę oraz to, o czym pisałam wcześniej najlepiej zapytać daną osobę czego od nas oczekuje, kiedy mówi o swoich sprawach lub problemach. Czy chce po prostu „się tylko wygadać”, czy liczy na konkretną pomoc, a może chciałaby usłyszeć, co my sądzimy na ten temat. Wskazana jest w tym względzie delikatność, aby nie narzucać się ze swoimi pomysłami i rozwiązaniami, chyba że nasz rozmówca wyraził na nie zgodę.

Moja historia

To w jaki sposób doradzanie może przyczynić się do pogorszenia jakości relacji przekonałam się w przypadku mojej relacji z mężem i mamą. Zacznę od męża. Mój mąż jest nastawiony bardzo zadaniowo w życiu, ma ogromne doświadczenie w wielu dziedzinach życia i wiem, że bardzo się o mnie troszczy. Dlatego w przypadku, kiedy przychodziłam mu się pożalić to zawsze mogłam liczyć na błyskawiczne rozwiązanie. Niestety doprowadziło to do tego, że zamknęłam się w sobie i przestałam mu się zwierzać. Kiedy uzmysłowiłam sobie, że czuję się samotna z problemami i nie mam z kim się podzielić swoimi sprawami powiedziałam mu o tym. Wyraziłam, że zależy mi najbardziej, aby mnie wysłuchał. Z kolei on powiedział, że kiedy słyszy o moich problemach to pragnie się o mnie zatroszczyć, a poza tym myślał, że takie są moje oczekiwania względem niego. I tak oto doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie, kiedy od razu powiem, czego oczekuję względem niego. I rzeczywiście czasem chcę usłyszeć jego opinię i mu to komunikuję, a czasami proszę, aby tylko mnie wysłuchał, bo potrzebuję podzielić się moimi przemyśleniami.

Jeżeli chodzi o mamę to miałyśmy taki okres, że nie odzywała się do mnie przez długi czas. Niestety nie powiedziała mi od razu o co chodzi, więc miałam do niej żal, że mnie „olewa”. Kiedy zapytałam o powód byłam zdumiona tym co usłyszałam. Okazało się, że miała dość moich rad, których jej wówczas obficie udzielałam. I tak oto sama wpadłam w pułapkę doradzania, którego tak bardzo sama nienawidziłam. Ja swoje wnioski już wyciągnęłam, a Ty?

12 Comments

  1. Mało kto toleruje ciocie dobra rady. Pewnie dlatego, że z racją jest jak z D… Każdy ma swoją 😉

  2. Są jeszcze osoby, które preferują rady od obcej osoby a nie od bliskich.

    1. To prawda, od bliskich najtrudniej przyjąć radę

  3. Kiedyś napisałam artykuł „Polak – Wujek dobra rada”. Mieszkam w Nowej Zelandii, więc powiedzmy, że wysłuchiwanie dobrych rad od rodziny i znajomych mam z głowy. Całe szczęście! ps. Internet za to nadrabia zaległości 😉

  4. Ja tam lubię – o ile rzeczywiście są konstruktywnymi radami, nie bezpodstawną krytyką 😉

  5. Lubimy pomagać, podpowiadać, dawać gotowe rozwiązania. Tylko trzeba sie zastanowić co za tym stoi. czy szczera chęć pomocy? Czy chęć pokazania, że już się coś wie, jest się lepszym?

    Ja miałam jeszcze taką teorię, że nasza ludzka skłonność do udzielania rad to po prostu niechęć do patrzenia, że ktoś jest w błędzie albo cierpi. Ale jakoś wątpię, aby wszyscy mieli takie altruistyczne pobudki udzielając rad.

    1. Myślę, że w wielu wypadkach to może być pozytywna pobudka. Nie zmienia to jednak kwestii, czy rada jest pomocna dla drugiej osoby czy nie.

  6. Bardzo, ale to bardzo celny artykuł. „doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie, kiedy od razu powiem, czego oczekuję względem niego” – za to zdanie wstaje i biję Ci brawo. Oby jak najwięcej par dochodziło do podobnych wniosków. Tym bardziej, że większość z nas, facetów,jest zadaniowych. Muszę zapytać moją A. czy aby przypadkiem nie udzielam zbyt dużo rad. Po Twoim artykule mam takie właśnie wrażenie, a być może ona oczekuje czegoś innego.

    1. Jestem pod wrażeniem Twojej otwartości, myślę że partnerka będzie wdzięczna 🙂

  7. Zamiast rad bardzo cenię sobie po prostu obecność i sama staram się tak postępować, bo wiem, jakie to irytujące. Wszystko zależy od sytuacji, wiadomo, dlatego tak jak piszesz, dobrze jest komunikować od razu na czym nam zależy.

  8. Świetny artykuł 🙂 Przysłowiowe „ciocie dobra rada” to czasem działają jak płachta na byka i nawet jeśli ich rada byłaby najlepsza to czasem człowiek zrobi na odwrót, żeby takiej „cioci” pokazać, że ma w nosie jej radę. Przy czym niekoniecznie takie działanie wyjdzie mu na dobre.

  9. Po prostu cenimy celne rady i tyle…..

    Bo jak ktoś nie potrafi nam pomóc, to ewentualnie pozostaje oczyszczenie się z emocji. Nikt nie lubi przecież pokazywać innym swoich słabości, więc nawet osoba z problemem mam w tym swój cel i oczekiwania względem drugiej osoby.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *